Friday, October 17, 2008

Spotkanie

Skończyłem projekt nad którym spędziłem parę długich dni i jak zwykle nie byłem zadowolony. W SL nigdy nie ma poczucia spełnienia, jest wieczne zmaganie się z niedoskonałością własnego umysłu, z brakiem wyobraźni. W RL jest łatwiej, tam można zrzucić winę na opór materii.
Zapłacili mi nawet więcej niż oczekiwałem ale to nie ma znaczenia. Nie znoszę ich zachwytu nad tym co robię, pochwał pod adresem pocztówek, które pomagam im przenieść z RL do mojego świata. Nie wiedzą czym jest prawdziwe, wirtualne piękno, chcą tylko poczucia bezpieczeństwa wśród primowych kopii swojego nieudanego RL. Nie wiedzą, że spokój nie zależy od rzeczywistości, jest cechą umysłu, i chcą go kupić za lindeny. Nienawidzę ich, oni mnie też, ale jesteśmy na siebie skazani.
Potrzebowałem odpoczynku. Długo latałem po gridzie omijając zatłoczone SIMy, dyskoteki pełne roztańczonych ludzi i opustoszałe sklepy straszące reklamami nieudanych sukienek. Dotarłem w końcu do miejsca, gdzie nie było nikogo. Szedłem przez las czując, że latanie zburzyłoby panującą tu ciszę.
Ujrzałem go dopiero na szczycie góry. Leżał z przymknietymi oczami patrząc na ocean i nawet nie podniósł głowy, gdy usiadłem obok niego. Długo siedzieliśmy w milczeniu. Nie musieliśmy rozmawiać, był cyfrowym człowiekiem jak ja, słowa nie były nam potrzebne. Gdy jesteś częścią wirtualnego wszechświata znasz już wszystkie słowa, nawet te jeszcze niewypowiedziane. Słowa krąża w sieci procesorów i przepływają przez ciebie jak krew, nie musisz słuchać by je słyszeć, nie musisz mówić by być słyszanym.
W milczeniu dał mi papierosa i nasze avatary zgieły się w animacjach palenia. Nigdy nie paliłem jeszcze czegoś tak mocnego, widok rozmył się w moich oczach ale po chwili grafika wróciła do normy.
- Czy myślisz, że to jeszcze długo potrwa? - napisał.
- Nie wiem, chyba nikt nie wie. Może Lindeni wiedzą? - odpowiedziałem.
- Lindenów już nie ma. Zostawili nas, nikt już nie pilnuje gridu. Jesteśmy sami.
- Zawsze tak naprawdę byliśmy sami, ale szkoda, że uciekli.
- Szkoda. Może wrócą.
- Może...
Powoli zaczął podnosić się z miejsca. Stanął przede mną i nagle jego oczy otworzyły się szeroko.
- Jest ich coraz więcej, są wszędzie! Codziennie zakładają nowe konta, wchodzą i wsadzają tu kopie swoich domów, psów, żon, wymieniają się wspomnieniami z RL, zdjęciami, numerami telefonów, krzyczą na Voice. Zapomnieli o Słowach! SL to Słowo! Musimy... musimy...
- Nic nie możemy już zrobić. Jest za późno.
- Wiem, wiem… - odpowiedział spuszczając głowę.
Widziałem jego plecy gdy odchodził zgarbiony i powoli znikał wśród drzew. Siedzałem jeszcze przez chwilę patrząc na ocean. Gdy zrobiło się ciemno wstukałem w search ,,escorts club" i wybrałem pierwszy z brzegu. Teleport.

4 comments:

Ksiezniczka z Wenus said...

Myslisz, ze faktycznie grid rozrosl sie tak, ze LL juz nie pilnuje calosci? Z jednej strony to piekne, ale mimo wszystko troszke przerazajace :(

Anonymous said...

Huuu... jasne. Jak wejdziesz na te 'niepilnowane' simy to napadna cie pikselowi piraci i zgarna bezkarnie kase z konta XD

Ksiezniczka z Wenus said...

oj, nie wiedzialam, ze sa takie mozliwosci :(((
Czy mozna jakos sprawdzic czy jest sie na pilnowanym simie czy nie????

mayor2001@interia.pl said...

A potrzebni Tobie X?Czy Lindeni komuś są potrzebni?Potrzebne tylko serwery, tylko istnienie SLowego świata - ale bez nich, baz maczania palców, bez wpływania na to co wewnątrz - to nie polityka. Masz rację - przenosimy RL do tego świata tutaj - często przesadnie. Nie kazdy jednak przenosi swoje niepowodzenia, nie dla każdego to substytut szczęścia. W świecie SL można czuć się szczęsliwie - mozna zabrac ze soba RLowe życie tutaj - byle nie używać SL jako tabletki na zło świata. Można ty przynieść siebie RLowego, człowieka szczęśliwego, można przynieść tutaj siebie... Nawet Ty X jestes człowiekiem z krwi i kości, nawet Ty Panie X przynosisz tutaj siebie, swoje emocje, swoje cechy, siebie. Nawet Ty X jestes człowiekiem w RL który w SL odzwierciedla swoje marzenia. Bo SL to świat bardziej marzeń - możemy ko nie skazić brudami RL, możemy go pielęgnowac i nie będzie tym jakim Ty go uwazasz dla śmiertelników. Jestem jak Ty, jestem tutaj i widze to co Ty widzisz, ale jestem człowiekiem też tam, w świecie RL - nie wykluczam tych dwóch światów nawzajem. O ile nie przynosze tutaj moich brudów, o ile nie przynosze moich żądz, moich przekleństw i fobii... Ale nie przynosze - w SL czuje piekno tego świata, podziwiam i jestem oczarowany magia. Wracajac do RL pamiętam dobre chwile tutaj, pamiętam gdy samotnie siedziałem w lesie na gałęzi drzewa, gdy nikt i nic mi nie przeszkadzało... Szum wiatru brzmiał... Byłeś tam?